Testujemy serum arganowe Easy Care Artego

Nie mam najmniejszych wątpliwości: w ostatnim czasie olejki stały się prawdziwym hitem w kosmetyce. Już prawie wyskakują z lodówki! ;) Pomyślałam: „z pewnością nie bez powodu jest o nich tak głośno” i postanowiłam zbadać temat… Czytając wszelkie artykuły na temat pielęgnacji włosów olejkami, odnosiłam wrażenie, że jest to uniwersalny, złoty środek na wszelkiego rodzaju problemy. Wygładzanie, nawilżanie, odżywianie, regeneracja, wzmacnianie, ochrona przed słońcem, działanie przeciwłupieżowe…  Dosłownie wszystko! Niby brzmi świetnie… Ale właśnie przez tę „cudotwórczość” olejków zawsze podchodziłam do nich sceptycznie, bo wychodzę z założenia, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Nadszedł jednak dzień, kiedy przełamałam się i spróbowałam! Skuszona pozytywnymi opiniami, zdecydowałam się na słynny olejek arganowy ArtegoEasy Care Argan Oil Premium Serum.
olejek arganowy artego argan oil premium serum

Co mówi producent:

  • Stworzony na bazie olejku arganowego
  • Bogaty w witaminy A, E, F oraz odżywcze polimery
  • Regeneruje włosy zniszczone
  • Nawilża i rewitalizuje
  • Wygładza i nadaje połysk
  • Orientalny, waniliowy zapach

Produkt testowałam, skrupulatnie przez prawie dwa miesiące. Starałam się go używać po każdym myciu włosów, czyli ok. 4-5 razy w tygodniu. W moim przekonaniu jest to wystarczająco długi czas, aby móc obiektywnie ocenić działanie olejku.

O moich włosach:
Jeżeli chodzi o moje włosy, ciągle mam wrażenie, że żyją one własnym życiem, mimo, że bardzo o nie dbam. Często nadmiernie przetłuszczają się u nasady, są suche i łamliwe na końcach, a do tego wszystkiego ciągle się plączą, ciężko rozczesują i brakuje im blasku. Sezonowo mam również problem z nadmiernym wypadaniem włosów.

Moja opinia:
Serum jest gęste, o bardzo przyjemnym, słodkim, ale nie przytłaczającym zapachu, który, jak dla mnie, przypomina budyń waniliowy albo karmelki mleczne. Brak dozownika w małym opakowaniu może prowadzić do użycia zbyt dużej jego ilości (zwłaszcza na początku, gdy buteleczka jest jeszcze pełna). Zawsze nakładałam serum na wilgotne włosy, w ilości zbliżonej do wielkości orzecha laskowego, która w zupełności wystarczała na nałożenie go na całej długości włosów. W czasie nakładania miałam wrażenie, że serum od razu było wchłaniane przez moje włosy! Aż chciało się nałożyć go jeszcze więcej! Raz tak zrobiłam, ale tylko raz, bo po użyciu nadmiernej ilości produktu, włosy były bardzo obciążone. Zaraz po nałożeniu olejku, moje kosmyki bez problemu dały się rozczesać, a przeważnie mam z tym problem. Po wysuszeniu byłam bardzo mile zaskoczona efektami, jakie uzyskałam. Włosy stały się niesamowicie miękkie, błyszczące i dobrze wygładzone, a przy tym nie były obciążone – a tego bałam się najbardziej. Przy dłuższym stosowaniu efekty były tak samo dobre. Jednak bardzo szybko przyzwyczaiłam się do działania serum Artego, przez co z każdym kolejnym użyciem mój entuzjazm nieco opadał. Widziałam, że nie mogę spodziewać się już po nim niczego więcej, prócz tego, co już uzyskałam. Co do stanu moich włosów mam wrażenie, że w czasie użytkowania olejku końcówki zostały nieco zregenerowane, a całość była bardzo dobrze wypielęgnowana. Wciąż jednak czekałam na „efekt WOW”, który niestety nie nadszedł… Niemniej jednak, jak na moje pierwsze doświadczenia z olejkami, jestem bardzo zadowolona! Większość obietnic producenta została spełniona, a ja z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten produkt. A sama po jego użyciu mam ochotę przetestować kolejne olejki do włosów, do których jeszcze jakiś czas temu podchodziłam bardzo sceptycznie ;)

Moja ocena: 5/6

artego olejek arganowy opinie

Widzicie różnicę? Czy Wy miałyście już okazję stosować serum arganowe Artego? Jakie są Wasze doświadczenia z olejkami do włosów?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *