Czy flaker dla każdego?

Grzesiek Marczak z Antyweb donosi, że flaker.pl zamierza otworzyć specjalne konta e-commerce. Inicjatywa jest zainspirowana działaniami Virena Bhandari ze Skarpetkowo.pl – aktywnego użytkownika serwisu, który dzięki obecności na flakerze i tzw. flaktestom (użytkownicy flakera otrzymują za darmo produkt, testują go, po czym wyrażają swoje opinie) podwoił swoją sprzedaż. Z newsa na interaktywnie możemy się dodatkowo dowiedzieć, że klientom platformy IAI-shop, na której również oparte jest LokiKoki.pl, mają zostać zaprezentowane specjalne, atrakcyjne warunki współpracy.

Wszystko brzmi pięknie, ale…
Viren zawdzięcza swój sukces przede wszystkim sobie. Jest naturalny i szczery. Inni flakerowicze postrzegają go jako ciekawą i wyluzowaną osobę, która ma wiele mądrego do powiedzenia, a nie kolejnego pijarowca. By powtórzyć osiągnięcie Virena (mowa o zdublowaniu obrotów) nie wystarczy założenie płatnego konta e-commerce na flakerze. Potrzeba czasu i pomysłu na posty. Ważna jest także szczerość i naturalność. A nawet to nie jest kryterium wystarczającym. Jeśli inni użytkownicy nie polubią sklepu, to cały wysiłek idzie na marne. Oczywiście niektórzy właściciele/pracownicy sklepów wpasują się w środowisko flakera i będą po prostu sobą. Dla wielu sklepów założenia konta na flakerze może być niewypałem. Zauważmy też, że flaker nadal nie ma zasięgu i ciężko przewidzieć jak zareaguje społeczność serwisu na wysyp kont sklepowych.

Czy LokiKoki.pl dołączy do społeczności flakera?
Wcześniej byłem zainteresowany mikroblogami i dlatego założyłem konto na pingerze. Wybrałem wtedy pingera ze względu na większy zasięg, a więc większą możliwość na dotarcie do grupy docelowej. Okazało się jednak, że nie mam pomysłu na wykorzystanie możliwości mikrobloggingu i po kilku postach zarzuciłem temat. Wiem, że z flakerem w moim przypadku byłoby podobnie. Polecam każdemu właścicielowi sklepu zadać sobie pytanie: Czy warto mieć na flakerze martwe konto?. Mi się wydaję, że nie warto.

Będę się bacznie przyglądał rozwojowi sytuacji i trzymam kciuki za sklepy, które się jednak zdecydują na wykorzystanie potencjału mikrobloggingu:)

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *